Bartoszyce czy Lidzbark Warmiński na weekend? Uczciwe porównanie

Oświetlony zamek w Lidzbarku Warmińskim odbijający się nocą w wodzie

Ludzie piszą do mnie regularnie z tym samym pytaniem: jedziemy na Warmię na weekend, Bartoszyce czy Lidzbark? Odpowiadam zawsze tak samo – to zależy, czego szukacie, i nie mam zamiaru udawać, że oba miasta dają to samo, bo nie dają. Mieszkam w Bartoszycach, jeżdżę rowerem po całym powiecie, byłam w Lidzbarku dziesiątki razy – i poniżej macie porównanie bez dyplomacji.

Zabytki: tu Lidzbark wygrywa i nie ma co udawać inaczej

Zamek biskupów warmińskich w Lidzbarku to jeden z najlepiej zachowanych gotyckich zamków w Polsce – murowany czworobok z XIV wieku, z dziedzińcem, krużgankami i wieżą, na którą można wejść. Rezydowali tam między innymi Mikołaj Kopernik i Ignacy Krasicki. To nie jest lokalna ciekawostka, to obiekt klasy krajowej i widać to po autokarach na parkingu. Do tego Wysoka Brama – ostatnia z dawnych bram miejskich – i termy, które w Lidzbarku działają od kilku lat i w sezonie są solidnie obłożone.

Bartoszyce mają inną skalę. Brama Lidzbarska to jedyna zachowana brama z dawnych murów miejskich – warto się tam zatrzymać na pół godziny, nie na cały dzień. Mamy dwa gotyckie kościoły w centrum, warte rzutu oka z zewnątrz i do środka, jeśli akurat są otwarte. I baby pruskie – kamienne posągi sprzed niemal tysiąca lat, ustawione przy bramie, temat bardziej dla ciekawych archeologii niż dla kogoś, kto szuka wielkiej atrakcji na zdjęcie do Instagrama. Uczciwie: jeśli ktoś jedzie na Warmię pierwszy raz i chce zobaczyć jedną rzecz, która zapada w pamięć, to jest zamek w Lidzbarku, nie Bartoszyce.

Jedzenie i kawa: podobny poziom, różna liczba opcji

W obu miastach zjecie podobnie – kuchnia polska z naleśnikarnią i pizzerią w pakiecie, kawa z ekspresu ciśnieniowego w kilku miejscach w centrum, czasem lepsza niż się spodziewacie, czasem zwykła. Różnica jest w liczbie miejsc do wyboru. Lidzbark, jako miasto bardziej turystyczne, ma po prostu więcej lokali gastronomicznych skupionych wokół rynku i zamku – łatwiej trafić na coś otwartego o nietypowej porze, w niedzielę wieczorem czy poza sezonem. W Bartoszycach gastronomia jest skromniejsza i bardziej rozproszona, część miejsc zamyka się wcześniej albo nie pracuje w niedziele – jeśli planujecie kolację po dwudziestej, zadzwońcie wcześniej i sprawdźcie, zamiast liczyć na spacerowe trafienie.

Noclegi: ceny podobne, oferta różna

Orientacyjnie, bo ceny i dostępność zmieniają się sezonowo: pokój w pensjonacie w obu miastach to 150–280 zł za dobę dla dwóch osób, apartament czy pokój z aneksem – 250–400 zł. W Lidzbarku macie więcej opcji stricte turystycznych – pensjonaty nastawione na gości weekendowych, blisko zamku i term, plus hotel z pełnym zapleczem. W Bartoszycach noclegów jest mniej, ale są – kwatery prywatne, pokoje gościnne, pensjonaty nad Łyną jak ten, w którym sama prowadzę wycieczki latem. Jeśli planujecie przyjazd w długi weekend albo w sezonie letnim, w Lidzbarku rezerwujcie z wyprzedzeniem co najmniej dwóch–trzech tygodni, bo termy robią swoje. W Bartoszycach ten pośpiech w praktyce nie istnieje.

Rower i spacery: tu wygrywają Bartoszyce, i to wyraźnie

To jest część, w której mówię najgłośniej, bo jeżdżę tędy cały rok. Dolina Łyny w okolicach Bartoszyc jest szersza, spokojniejsza i mniej zabudowana niż w Lidzbarku – da się jechać kilkanaście kilometrów lokalnymi drogami asfaltowymi i polnymi praktycznie bez ruchu samochodowego, mijając łąki, starorzecza i pojedyncze wsie. Trasa w stronę Bezled czy w kierunku Sępopola to 15–20 km w jedną stronę, spokojnie na 1,5–2 godziny w tę i z powrotem, bez pośpiechu.

Lidzbark ma ładny odcinek spacerowy wzdłuż Łyny w samym mieście, przy zamku i parku – świetny na krótki spacer po zwiedzaniu, gorszy jako punkt wypadowy na dłuższą wycieczkę rowerową, bo droga krajowa nr 51 w kierunku Olsztyna i Ornety ma spory ruch i nie jest komfortowa dla rodziny z dziećmi na rowerach. W Bartoszycach ten problem praktycznie nie występuje, jeśli trzymacie się dróg powiatowych, a nie krajówki na Kętrzyn.

Dojazd: żadne z miast nie ma kolei pasażerskiej

Do obu miast nie dojedziecie pociągiem – połączenia pasażerskie na tej linii nie działają od lat, więc zostaje samochód albo autobus. Z Olsztyna do Bartoszyc to około 60–70 km, do Lidzbarka nieco mniej, około 45 km – i to się przekłada na czas jazdy autem, odpowiednio grubo ponad godzina i około 45 minut. Autobusy i PKS kursują na obu trasach, ale rozkłady bywają rzadkie w weekendy, a w niedzielę czasem symboliczne – sprawdźcie aktualny rozkład dzień przed wyjazdem, bo to się zmienia z sezonu na sezon i nie warto polegać na informacji sprzed pół roku.

Atmosfera i tłumy

Lidzbark w sezonie, zwłaszcza w weekendy z dobrą pogodą, bywa zatłoczony – parking przy zamku pełny, kolejka do term, grupy zorganizowane na dziedzińcu. To nie jest zarzut, po prostu tak wygląda popularna atrakcja turystyczna. Bartoszyce tego problemu nie mają – nawet w długi weekend majowy rynek jest spokojny, a Bramę Lidzbarską zwiedzicie bez czekania na zdjęcie bez obcych ludzi w kadrze. Jeśli szukacie ciszy i tempa, w którym nikt was nie popędza, to argument nie do przecenienia.

Kiedy wybrać które

Jeśli to wasz pierwszy kontakt z Warmią i macie na to jeden dzień – jedźcie do Lidzbarka. Zamek, Wysoka Brama, termy na koniec dnia to sensowny pakiet, który zapamiętacie i pokażecie znajomym.

Jeśli szukacie spokojnego weekendu bez tłumów, lubicie jeździć rowerem i chcecie mieć bazę do dalszych wypadów – wybierzcie Bartoszyce. Stąd macie blisko do Sępopola, Górowa Iławeckiego i granicy z obwodem królewieckim, więc jeden dzień można spędzić w mieście, drugi na objeżdżaniu okolicy. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o samym mieście, zanim wsiądziecie w samochód, zebrałam odpowiedzi na najczęstsze pytania przyjezdnych w osobnym tekście. A jeśli akurat trafiacie na weekend z muzyką na żywo, sprawdźcie, gdzie w Bartoszycach coś gra, zanim zarezerwujecie nocleg gdzie indziej.

Najlepsza opcja, jaką realnie polecam ludziom pytającym mnie o to co roku: dwa dni, dwa miasta. Sobota w Lidzbarku – zamek, obiad, termy wieczorem. Niedziela w Bartoszycach – spacer po murach, rower doliną Łyny, spokojny wyjazd bez kolejek. Dwadzieścia pięć kilometrów między nimi to góra pół godziny jazdy, więc nie ma powodu wybierać tylko jednego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nad Łyną
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.