Latem, kiedy oprowadzam gości pensjonatu nad Łyną po mieście, w kółko słyszę te same pytania. Jak dojechać bez auta, gdzie zaparkować, czy jest tu w ogóle co robić poza zabytkami. Spisałam czternaście, które wracają najczęściej – od nowych mieszkańców, od turystów jednodniowych i od znajomych, którzy przyjeżdżają „sprawdzić, jak tu jest”. Odpowiedzi są krótkie, bo długich nikt i tak nie czyta, a rozkłady i ceny zmieniają się na tyle często, że trzeba je zweryfikować na własną rękę tuż przed wyjazdem.
Dojazd i poruszanie się po mieście
Jak dojechać do Bartoszyc bez samochodu?
Najprościej autobusem z Olsztyna – to około 60–70 km, w zależności od trasy, i jedzie się mniej więcej godzinę, godzinę piętnaście. Kursów jest kilka dziennie, ale nie licz na gęstą siatkę połączeń jak w dużym mieście – trzeba sprawdzić aktualny rozkład, bo linie i przewoźnicy się zmieniają. Pociągów pasażerskich do Bartoszyc od lat nie ma, więc koleją tu nie dojedziesz, choć stary dworzec wciąż stoi i robi wrażenie na zdjęciach. Aktualnych przewoźników, godziny odjazdów i przystanki w mieście zebrałam w osobnym tekście: Busy Bartoszyce–Olsztyn: jak dojechać, ile to trwa i co wybrać.
Czy da się przemieszczać po mieście pieszo?
Tak, i to bez problemu. Bartoszyce to około 24 tysiące mieszkańców, a całe centrum przejdziesz na piechotę w jakieś 20–25 minut z jednego końca na drugi. Ja swoje rundy po mieście robię rowerem, ale piesi turyści, którzy zatrzymują się u nas na pensjonacie, zwykle w pierwszy dzień odkrywają, że wszystko mają w zasięgu spaceru – rynek, Bramę Lidzbarską, park nad rzeką.
Gdzie zaparkować, jeśli jednak przyjadę autem?
Przy rynku i w jego najbliższej okolicy są miejsca, część płatna w strefie w godzinach dziennych w dni robocze, ale to nie jest teren, gdzie szukasz miejsca pół godziny jak w Olsztynie czy Trójmieście. W weekendy i wieczorami strefa zwykle nie obowiązuje, choć to akurat sprawdź na aktualnych oznaczeniach, bo przepisy lokalne potrafią się zmieniać. Jak masz większy bagaż albo rower na dachu, łatwiej zostawić auto trochę dalej od centrum i dojść pieszo – i tak nie jest to duży dystans.
Jak dojechać do Lidzbarka Warmińskiego, Sępopola czy Górowa Iławeckiego?
Do Lidzbarka jest blisko, niecałe 30 km, i to popularna trasa zarówno autobusem, jak i samochodem – pisałam o tym więcej, porównując Bartoszyce i Lidzbark na weekend. Do Sępopola dojedziesz w kilkanaście minut autem, autobusów jest mniej, trzeba dopytać na dworcu albo sprawdzić stronę przewoźnika. Górowo Iławeckie jest podobnie blisko, ale to już bardziej trasa dla kogoś z autem niż dla pieszego turysty zdanego na PKS.
Miasto na co dzień
Kiedy jest targ i co można na nim kupić?
Targowisko działa w tygodniu, ale największy ruch jest w określone dni – zwykle w środku tygodnia i w sobotę, choć to akurat potwierdź lokalnie, bo dni targowe bywają korygowane. Znajdziesz tam warzywa i owoce sezonowe od okolicznych rolników, czasem miód, nabiał, no i to, czego nie ma w żadnym sklepie sieciowym – ludzi, którzy znają się od lat i wymieniają plotki nad skrzynką pomidorów.
Gdzie na kawę?
Nie mamy tu rzędu designerskich kawiarni jak w większych miastach, ale jest kilka miejsc, gdzie usiądziesz z porządną kawą – klasyczna kawiarnia przy rynku z ciastem domowej roboty, piekarnia z kawą na wynos dla kogoś w biegu, i miejsce bardziej kameralne, gdzie wieczorami czasem gra ktoś na żywo. Jeśli szukasz takich klimatów, zerknij na tekst Tomka o tym, gdzie w Bartoszycach gra się na żywo. Żadna z tych kawiarni nie jest z przewodnika turystycznego – po prostu działają i mają stałych klientów.
Czy jest kino, basen albo OSiR?
Basen i obiekty sportowe są, prowadzone przez lokalny ośrodek sportu – sprawdź aktualny grafik zajęć i cennik, bo to się zmienia sezonowo. Kina z codziennym repertuarem, jak w galerii handlowej, nie ma; seanse zdarzają się w domu kultury i na letnich pokazach plenerowych, ale na premierę w dniu premiery trzeba jechać do Olsztyna. To akurat jedna z tych rzeczy, przez którą młodzi ludzie z miasta wyjeżdżają w weekendy.
Co robić z dziećmi?
Park nad Łyną to naturalny wybór – ścieżki, ławki, miejsce na rower czy hulajnogę, bez samochodów. Latem dochodzi do tego lodziarnia przy rynku i place zabaw w kilku punktach miasta, w miarę równomiernie rozłożone po osiedlach. Jeśli akurat trafisz na któryś z miejskich festynów czy dni miasta, to zwykle jest tam coś dla dzieci – dmuchańce, animacje, czasem pokaz straży pożarnej, który dzieciaki uwielbiają bardziej niż jakikolwiek koncert.
Gdzie zrobić zakupy w niedzielę?
Niedziele handlowe w Polsce są ograniczone ustawowo, więc w większości niedziel duże sklepy sieciowe są zamknięte, tak samo jak w całym kraju. Otwarte zwykle zostają małe sklepy osiedlowe, stacje benzynowe z minimarketem i piekarnie – to sprawdza się w praktyce, bo nieraz sama musiałam dokupić coś w niedzielę i kończyłam na stacji przy wyjeździe z miasta. Jeśli planujesz większe zakupy, lepiej zrobić je w sobotę, żeby nie liczyć na niedzielny wypad do marketu.
Woda i okolica
Gdzie w okolicy nad wodę?
Przez miasto płynie Łyna, i to nad nią najczęściej chodzę wieczorami z rowerem albo z gośćmi pensjonatu na spacer. Do kąpieli w rzece bym raczej nie namawiała – to nie jest miejsce do pływania rekreacyjnego. Na plażowanie i kąpiel lepsze są jeziora w regionie, na przykład okolice Jeziora Kinkajmskiego czy Dadaj, ale to już wyprawa na kilkadziesiąt kilometrów, więc bez auta trudniej to zrealizować w jeden dzień.
Czy przejście graniczne w Bezledach działa?
To pytanie, przy którym zawsze zastrzegam – sprawdź to tuż przed wyjazdem, bo sytuacja na granicy z obwodem królewieckim zmieniała się w ostatnich latach kilkukrotnie i nie chcę tu podawać niczego, co za miesiąc będzie nieaktualne. Przejście fizycznie istnieje i bywało wykorzystywane do ruchu towarowego i pasażerskiego w różnym zakresie, w zależności od bieżącej sytuacji. Zanim zaplanujesz cokolwiek związanego z przekroczeniem granicy, sprawdź aktualne komunikaty Straży Granicznej – to jedyne rzetelne źródło na dany dzień.
Sezon w mieście
Ile trwa spacer po zabytkach?
Jeśli chcesz zobaczyć to, co najważniejsze – rynek, Bramę Lidzbarską i ślady dawnych murów miejskich, kościół i park – wystarczy godzina, może półtorej, w spokojnym tempie. Więcej o samej Bramie i murach pisała Halina, bo to jedno z niewielu miejsc w mieście, gdzie naprawdę czuć historię, nie tylko tabliczkę informacyjną – zajrzyj do tekstu o Bramie Lidzbarskiej i tym, co zostało z murów. Dla kogoś, kto lubi robić zdjęcia i czytać tablice, ta godzina spokojnie zmieni się w dwie.
Jak wygląda tu zima?
Zimy na Warmii bywają porządne – śnieg, mróz, czasem wiatr, który daje się we znaki bardziej niż sam termometr. Miasto się odśnieża, ale na drogach powiatowych i w mniejszych miejscowościach dookoła bywa różnie, więc jeśli planujesz dojazd autem w środku zimy, sprawdź prognozę i stan dróg, zanim wyjedziesz. Ja rowerem jeżdżę cały rok, ale zimą to już bardziej sport ekstremalny niż wycieczka krajoznawcza.
Czy jest sens przyjechać w listopadzie?
Szczerze – to nie jest najlepsza pora. Dni krótkie, pogoda szara, część sezonowych atrakcji zamknięta, a ogródki kawiarniane i festyny to wspomnienie po lecie. Jeśli zależy ci na spokoju i pustym mieście bez tłumów, listopad ma swój urok, ale jeśli liczysz na pełnię tego, co Bartoszyce mają do zaoferowania, lepiej wybrać się między majem a wrześniem.

Dodaj komentarz