Gdzie w Bartoszycach gra się na żywo: krótka lista, którą trzeba znać

Miejsc do grania w Bartoszycach jest niewiele, więc łatwo je pomylić albo o nich zapomnieć. Robię przegląd sal, plenerów i knajp, patrząc na to od strony nagłośnieniowca.

Awatar Tomasz Jędrasik

6 min czytania

Muzycy ustawiający sprzęt na scenie plenerowej o zachodzie słońca

W skrócie

Zapytajcie kogoś z zewnątrz, gdzie w Bartoszycach można pójść na koncert, a on spojrzy na was jak na kogoś, kto zgubił się w drodze do Olsztyna. I to jest właśnie problem. Miejsc jest mało, ale są. Tylko nikt ich nie spisał w jednym miejscu. Robię to sam, bo od piętnastu lat noszę tu skrzynki z głośnikami i wiem, gdzie który kabel się plącze.

Sala widowiskowa Bartoszyckiego Domu Kultury

To jest podstawa. Jak coś większego gra w mieście zimą albo jesienią, to prawie zawsze tutaj. Sala mieści w granicach 300 osób na miejscach siedzących, więcej, jak się wstawi krzesła gęściej albo część ludzi stoi z tyłu. Grają tu zespoły z regionu, czasem ktoś z Olsztyna przyjedzie, bywają kabarety i wieczory autorskie z muzyką.

Akustyka: sucho, jak na salę teatralną przystało, ale ma swoje echo w tylnej części, bo sufit jest wysoki, a ściany boczne twarde. Grałem tam z jednym z moich składów. Trzeba pilnować basu, bo się rozłazi w rogach. Stawiam kolumny bliżej sceny niż w typowej sali koncertowej, inaczej ludzie z tyłu słyszą pogłos zamiast wokalu. Moc nagłośnienia, jaką dom kultury ma na stanie, starcza na tę salę bez problemu. Nie trzeba tu wielkich systemów liniowych, bo akustycznie sala i tak zrobi swoje.

Skąd wiedzieć, co gra: plakaty na słupach w centrum i w witrynach przy rynku, profil domu kultury w mediach społecznościowych, czasem tablica ogłoszeń przy wejściu do budynku. Program bywa ogłaszany z kilkutygodniowym wyprzedzeniem, więc lepiej zaglądać regularnie, a nie liczyć na jedno sprawdzenie w miesiącu. Samą salę, sprzęt i to, jak umówić tu koncert lub próbę, rozpisałem osobno: Bartoszycki Dom Kultury od strony sceny: sala, sprzęt, zajęcia i kto tu gra.

Amfiteatr i przystań nad Łyną

Latem życie muzyczne przenosi się nad rzekę. Amfiteatr plenerowy i teren przy przystani kajakowej to miejsca na koncerty pod chmurką, od występów lokalnych zespołów po większe imprezy przy okazji Dni Bartoszyc. Pojemność jest umowna, bo to plener: kilkaset osób stoi swobodnie, przy dużej imprezie potrafi być i tysiąc, jeśli ludzie rozejdą się po całym terenie.

Z punktu widzenia nagłośnieniowca plener to co innego niż sala. Nie ma ścian, które odbijają dźwięk, ale jest woda, a woda dźwięk niesie i czasem zniekształca w nieoczekiwany sposób, zwłaszcza wieczorem, gdy robi się chłodniej i wilgotniej. Trzeba wtedy mocniej pilnować góry pasma, bo wilgoć ją tłumi. Stawiam sprzęt tak, żeby fala szła w stronę publiczności, a nie odbijała się od skarpy po drugiej stronie rzeki, bo inaczej ludzie z przodu słyszą podwójne uderzenie.

To miejsce żyje sezonowo, od maja do września, z kulminacją przy Dniach Bartoszyc i większych jarmarkach. Jak wygląda scena i program tego weekendu, rozpisałem w tekście o Dniach Bartoszyc. Informacje o konkretnych terminach pojawiają się na plakatach w mieście i w ogłoszeniach urzędu miasta razem z domem kultury.

Kościoły. Koncerty organowe i chóralne

To nisza, ale realna. Kilka kościołów w Bartoszycach organizuje koncerty organowe, czasem występy chórów, zwłaszcza przy okazji świąt kościelnych albo wydarzeń kulturalnych powiązanych z parafią. Akustyka jest zupełnie inna niż w sali domu kultury: długi pogłos, wysokie sklepienia, dźwięk niesie się sam, bez wzmocnienia. Dla organów to atut, dla współczesnego zespołu z gitarą elektryczną już niekoniecznie, bo wszystko się rozmazuje.

Jako realizator rzadko tam pracuję, bo te koncerty zwykle nie potrzebują nagłośnienia albo mają minimalne, punktowe wsparcie dla mikrofonu. Terminy ogłaszane są przez parafie: tablice ogłoszeń przy kościołach, czasem strona parafialna.

Sale szkolne, OSiR i knajpy z okazjonalnym graniem

Sale gimnastyczne i świetlice szkolne bywają wykorzystywane przy okazji większych wydarzeń, na przykład festynów rodzinnych czy imprez sportowo-kulturalnych organizowanych z OSiR-em. To nie są miejsca na regularne koncerty, ale zdarza się, że coś tam zagra przy okazji innej imprezy. Akustyka sal gimnastycznych jest fatalna dla muzyki. Twarda podłoga, gładkie ściany, pogłos jak w garażu. Jeśli już tam gram, staram się maksymalnie stłumić dół i środek pasma, bo inaczej wszystko brzmi jak z beczki.

Knajpy przy rynku i w centrum miasta czasem organizują wieczory z muzyką na żywo. To akustyczne granie, czasem duet czy trio, głównie w piątki i soboty. To nie jest regularna oferta, raczej okazjonalna, zależna od tego, czy właściciel akurat ma na to ochotę i budżet. W sezonie letnim podobnie bywa z ogródkami. Niektóre organizują granie na świeżym powietrzu, ale to również zależy od pogody i decyzji lokalu, nie ma tu stałego harmonogramu. Jeśli szukacie takiego grania, najlepiej pytać na miejscu albo śledzić profile konkretnych lokali. Wyjątkiem od tej okazjonalności jest pub przy placu Dworcowym, który sprzedaje bilety przez ogólnopolskie serwisy. Opisałem go osobno w tekście o Wirażu i koncertach po dwudziestej.

Sępopol, Górowo Iławeckie, Lidzbark Warmiński. Opłaca się jeździć

Jeśli w Bartoszycach akurat nic nie gra, w promieniu pół godziny jazdy są miejsca, które trzeba sprawdzić. W Sępopolu i Górowie Iławeckim lokalne domy kultury organizują swoje wydarzenia, mniejsze niż w Bartoszycach, ale regularne. Są zwłaszcza przy okazji dożynek czy świąt miejskich. Lidzbark Warmiński ma większą ofertę kulturalną niż cały powiat bartoszycki razem wzięty, w tym koncerty w plenerze przy zamku i regularniejszy program domu kultury. Jeżdżę tam czasem sam, żeby posłuchać czegoś innego niż to, co gra u nas co tydzień.

Czego tu brakuje

Uczciwie: klubu z prawdziwą sceną, gdzie zespół mógłby zagrać wieczorem w środku tygodnia bez okazji świątecznej czy festynu, w Bartoszycach nie ma. Wszystko, co opisałem wyżej, działa sezonowo albo okazjonalnie. To ogranicza młode zespoły. Nie mają gdzie grać regularnie, więc albo jeżdżą do Olsztyna, albo się rozpadają. Pisałem o tym szerzej w tekście Małe miasto bez własnej sceny to miasto, z którego się wyjeżdża i podtrzymuję każde słowo.

Jak się dowiedzieć, co gra

Nie ma jednego kalendarza wydarzeń dla całego miasta. Trzeba składać informacje z kilku źródeł: plakaty na słupach i w witrynach przy rynku, profile społecznościowe Bartoszyckiego Domu Kultury, tablice ogłoszeń przy kościołach i urzędzie miasta. Kto organizuje coś sam i chce, żeby ktoś to nagłośnił od strony technicznej albo napisał o tym parę słów, może się odezwać przez kontakt. Zgłoszenia koncertów czytam osobiście.

Jeśli dopiero poznajecie miasto i szukacie odpowiedzi na więcej praktycznych pytań, zerknijcie też do tekstu Bartoszyce w praktyce: 14 pytań, które słyszę od przyjezdnych. Tam jest kilka rzeczy, które ułatwiają start.

Awatar Tomasz Jędrasik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nad Łyną
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.