Kaczy Dołek nad Łyną w Sępopolu to dawne grodzisko pruskie na skarpie, przed 1945 r. nazywane Wallberg, na którym pochowano księcia Józefa Giedroycia, internowanego w Prusach dowódcę z powstania listopadowego na Litwie. Był księciem z litewskiego rodu, a jego stopień wojskowy źródła podają niejednolicie. Jego oddział trafił znad Litwy do Prus Wschodnich latem 1831 r., a on sam zmarł w Sępopolu 8 października i dwa dni później został pochowany na grodzisku. Na grobie stanęła dwumetrowa ceglana kapliczka z żelaznym krzyżem – nie przetrwała, a miejsce mogiły nie jest dziś w żaden sposób oznaczone. Samo grodzisko istniało tu na długo przed przybyciem Krzyżaków i nazwą Wallberg. Dziś widać na skarpie tylko zarys wału i widok na miasto; z Bartoszyc i okolicy dojeżdża się tam drogą wojewódzką 512 albo rowerem wzdłuż Łyny.
Gdzie w Sępopolu leży Kaczy Dołek i czyj grób miał się na nim znajdować?
Kaczy Dołek leży w Sępopolu na skarpie nad Łyną i jest dawnym grodziskiem pruskim, przed 1945 r. nazywanym Wallberg; 10 października 1831 r. pochowano na nim księcia Józefa Giedroycia, dowódcę internowanego w Prusach po powstaniu listopadowym na Litwie. Grodzisko wznosi się na skarpie nad Łyną; dokładnej odległości od rynku nie potwierdziłam w żadnym źródle. W moim zbiorze pocztówek Schippenbeil z lat 1900–1930 nazwa Wallberg nie pojawia się na żadnej karcie – dla ówczesnych wydawców to był zwykły pagórek, nie widok wart utrwalenia. Polska nazwa Kaczy Dołek jest powojenna i potoczna, a jej etymologii żadne ze sprawdzonych przeze mnie źródeł nie podaje – piszę wprost: nie wiadomo. Kim był ten książę i jaki miał stopień wojskowy, wyjaśniam dalej.
Kim był książę Józef Giedroyć i co robił w powstaniu listopadowym na Litwie w 1831 roku?
Józef Giedroyć był księciem z litewskiego rodu Giedroyciów, urodzonym – jak podają opisy zabytków – w 1795 r., i jednym z dowódców powstania listopadowego na Litwie, które wybuchło wiosną 1831 roku. Ród Giedroyciów wywodzi się z Litwy i należy do dawnych rodów kniaziowskich. Szczegółów jego biografii poza rokiem urodzenia i udziałem w powstaniu żadne ze sprawdzonych źródeł nie podaje. W dziale regionaliów natrafiłam na dwie–trzy wzmianki o nim w monografiach Sępopola, a daty i stopień różnią się między książkami – piszę to wprost, bez wskazywania jednej słusznej wersji. Sam stopień wojskowy księcia budzi zresztą wątpliwość między źródłami.
Czy Józef Giedroyć pochowany w Sępopolu był generałem, czy majorem?
To zależy od źródła: opisy zabytków Sępopola podają stopień majora, część opracowań o powstaniu na Litwie – stopień generała; pewne jest tylko to, że był księciem i dowódcą oddziału powstańczego. W dalszej części tekstu piszę „major”, bo to wersja spotykana w opisach zabytków Sępopola. Tego Józefa Giedroycia nie należy mylić z generałem Romualdem Giedroyciem, żyjącym pokolenie wcześniej – to inna osoba z tego samego rodu. Jak jego oddział w ogóle znalazł się w Prusach, tłumaczy dalszy przebieg wydarzeń znad Litwy.
Jak powstańcy z Litwy trafili w 1831 roku do Prus Wschodnich i dlaczego Giedroyć zmarł w Sępopolu?
Powstańcy z Litwy trafili do Prus Wschodnich w lipcu 1831 r., gdy po klęsce wyprawy litewskiej korpus Giełguda i Chłapowskiego przekroczył granicę i został internowany; Giedroyć zmarł 8 października 1831 r. w Schippenbeil, gdzie rozlokowano część internowanych. Kalendarium poniżej porządkuje wydarzenia od wybuchu powstania na Litwie do pochówku księcia na Kaczym Dołku.
| Data (1831) | Wydarzenie | Miejsce |
|---|---|---|
| wiosna | wybuch powstania na Litwie | Litwa |
| połowa lipca | przejście korpusu Giełguda i Chłapowskiego przez granicę | granica pruska |
| lato | rozlokowanie internowanych w miastach Prus Wschodnich | Prusy Wschodnie |
| 5 października | przejście armii Rybińskiego do Prus | okolice Brodnicy |
| 8 października | śmierć Józefa Giedroycia | Schippenbeil (Sępopol) |
| 10 października | pochówek Giedroycia na grodzisku | Wallberg, Sępopol |
Sępopol w 1831 r. był dla internowanych tym, czym dziś jest dla turystów – przystankiem, nie celem podróży. Źródła nie podają wprost przyczyny śmierci Giedroycia. Jesienią 1831 r. w Prusach Wschodnich panowała cholera i to najczęstsze wyjaśnienie, ale pozostaje domysłem, nie faktem potwierdzonym w dokumentach dotyczących samego księcia. Sam pogrzeb odbył się dwa dni później, na grodzisku Wallberg.
Jak wyglądał pochówek Giedroycia na Kaczym Dołku 10 października 1831 roku i co stanęło na grobie?
Pochówek Giedroycia odbył się 10 października 1831 r., dwa dni po śmierci, na szczycie grodziska Wallberg poza cmentarzem miejskim, a na grobie stanęła dwumetrowa ceglana kapliczka z żelaznym krzyżem. Dlaczego katolickiego księcia pochowano poza cmentarzem ewangelickim miasta, a nie na nim, nie wiadomo – czy zdecydowały władze pruskie, wojsko, czy miejscowa parafia, uczciwiej przyznać niż zgadywać. Kto ufundował kapliczkę i w którym roku dokładnie ją postawiono, nie wiadomo. Z tej kapliczki nie zostało do naszych czasów zupełnie nic.
Dlaczego grobu Giedroycia na Kaczym Dołku dziś nie ma?
Grobu Giedroycia na Kaczym Dołku dziś nie ma, bo ceglana kapliczka z żelaznym krzyżem nie przetrwała XX wieku, a miejsce mogiły na grodzisku nie jest oznaczone ani w terenie, ani na mapach. W 2021 r. obeszłam Kaczy Dołek dookoła i nie znalazłam nawet fundamentu po kapliczce – ani cegły, ani śladu zaprawy w ziemi. Kiedy dokładnie zniknęła – w 1945 r., wcześniej, czy dopiero po wojnie – żadne z dostępnych mi źródeł nie podaje. Żadnego współczesnego znaku pamięci, tablicy ani głazu poświęconego Giedroyciowi w Sępopolu nie znalazłam. Skoro grobu na grodzisku nie ma, zostaje samo grodzisko, dużo starsze od historii księcia.
Czym było grodzisko pruskie na Kaczym Dołku, zanim nazwano je Wallberg?
Grodzisko pruskie na Kaczym Dołku było, przed przybyciem Krzyżaków, warownym punktem plemion pruskich nad Łyną, z wałem ziemnym na skarpie, od którego pochodzi niemiecka nazwa Wallberg – dosłownie „góra wałowa”. Grodzisko leżało na pograniczu historycznej Natangii i Barcji, choć dokładnej przynależności plemiennej nie potwierdzam w żadnym źródle. O badaniach archeologicznych na Kaczym Dołku nic mi nie wiadomo – nie znam publikowanych wyników wykopalisk. To, co z grodziska przetrwało do dziś, można obejrzeć na własne oczy.
Co widać dziś na Kaczym Dołku w Sępopolu, a czego szukać nie warto?
Na Kaczym Dołku w Sępopolu widać dziś zarys wału grodziska na skarpie nad Łyną i widok na miasto; nie ma śladu kapliczki, krzyża ani mogiły Giedroycia. Poniższa lista zestawia to, co na Kaczym Dołku zostało, z tym, czego próżno tam szukać.
- Wał grodziska: czytelny zarys ziemnego nasypu na skarpie, obiegający dawny majdan.
- Widok na Łynę i wieżę sępopolskiego kościoła: otwiera się ze szczytu skarpy w stronę miasta.
- Kapliczka i żelazny krzyż: nie zachowały się, po fundamencie nie ma śladu.
- Tablica lub głaz upamiętniający Giedroycia: nie istnieje, żadnego znaku pamięci nie znalazłam.
- Oznaczenie na mapach turystycznych: brak, grodzisko nie ma tam osobnego symbolu ani nazwy.
Reszta miasta, do którego Kaczy Dołek należy tylko jednym punktem, ma swoją osobną historię. Opisuje ją Sępopol: najmniejsze miasto powiatu i co w nim zostało z lokacji. Żeby to wszystko zobaczyć, trzeba najpierw dojechać z Bartoszyc.
Jak dojść na Kaczy Dołek z Bartoszyc rowerem lub autem?
Na Kaczy Dołek z Bartoszyc dojeżdża się ok. 15 km drogą wojewódzką 512 do Sępopola, a stamtąd pieszo w stronę Łyny na skarpę; rowerem najwygodniej trasą wzdłuż rzeki. Dokładnego kierunku od rynku nie podaję z pewnością, bo w moich notatkach go nie mam – lepiej zapytać na miejscu, nazwa Kaczy Dołek jest mieszkańcom znana. Kto wybiera rower, ma tę trasę opisaną osobno: Rowerem z Bartoszyc do Sępopola: trasa wzdłuż Łyny na pół dnia. Kończy się właśnie pod skarpą grodziska, więc Kaczy Dołek wychodzi po drodze, bez osobnego wyjazdu.
Czy Kaczy Dołek w Sępopolu to ten sam Kaczy Dołek, co w Lubniewicach?
Nie, Kaczy Dołek w Sępopolu to grodzisko nad Łyną w powiecie bartoszyckim, a Kaczy Dołek w Lubniewicach w województwie lubuskim to ośrodek wypoczynkowy nad jeziorem Krajnik, którego nazwa pochodzi od XVIII-wiecznej hodowli ptactwa wodnego. Wyszukiwarka pokazuje zwykle najpierw ośrodek z pomostem nad jeziorem, a dopiero potem grób księcia sprzed niemal dwustu lat – to zwykła kolejność wyników, nic więcej. W Bartoszycach i okolicy, nad Łyną, Kaczy Dołek pozostaje miejscem grodziska i grobu, którego już nie ma.

Dodaj komentarz